Dostajesz produkt za darmo i pokazujesz go na relacji. Wrzucasz kod rabatowy. Chwalisz kosmetyk, który przysłała Ci marka. Wydaje Ci się, że to zwykły content, bo przecież nikt nie zrobił Ci przelewu. Z punktu widzenia prawa to może być reklama. A nieoznaczona reklama to problem, który potrafi kosztować.
Ten przewodnik jest dla twórców internetowych. Tłumaczymy, kiedy Twój materiał staje się reklamą, jak go oznaczyć, żeby UOKiK nie miał się do czego przyczepić, i kto tak naprawdę odpowiada, gdy oznaczenia zabraknie.
Najważniejsze w skrócie:
Reklama to nie tylko przelew. Barter, prezent, zniżka, voucher, kod afiliacyjny i promocja własnej marki również mogą wymagać oznaczenia.
Oznaczaj dwupoziomowo. Włącz funkcję platformy (np. „Płatne partnerstwo”) i dodaj własny, czytelny opis, np. „Reklama marki X”.
„#współpraca”, „#ad”, „#spons” na końcu opisu to za mało. Za takie oznaczenia w Polsce już zapadły kary.
Za błąd odpowiada trójka: influencer, reklamodawca i agencja. Kara sięga 10 proc. obrotu.
Jak oznaczyć współpracę dobrze? W widocznym miejscu, na początku opisu lub w samym materiale, po polsku, jednoznacznym słowem: „Reklama”, „Materiał sponsorowany” albo „Płatna współpraca”, zawsze z nazwą marki. Do tego włącz oznaczenie platformy. Jeśli masz wątpliwość, czy to reklama, oznacz to. Nic na tym nie tracisz, a chronisz siebie.
Zacznijmy od mitu, który kosztuje najwięcej. Nie musisz dostać pieniędzy, żeby treść była komercyjna. Liczy się każda korzyść materialna.
UOKiK stawia sprawę jasno: nie ma znaczenia, w jakiej formie dostajesz korzyść. Reklamą może być więc materiał opłacony:
Nie ma też znaczenia, czy marka wpływała na treść, ani jak długo trwa współpraca. Jednorazowa akcja i ambasadorstwo na rok podlegają tej samej zasadzie. Umowa zawarta na WhatsAppie to nadal umowa. Ustne „zróbcie coś fajnego” to nadal zlecenie.
Sprzedajesz własne kursy, ubrania, ebooki albo kosmetyki? Promocja własnej marki to autopromocja i również wymaga oznaczenia. Twój content nie może udawać neutralnej opinii, skoro jego celem jest sprzedaż Twojego produktu. Rekomendowane określenia to „autopromocja” lub „marka własna”.
Oznacz jako reklamę i podaj markę, gdy:
Nie musisz oznaczać jako reklama, gdy:
To najbardziej podchwytliwa część. Prezenty, czyli tzw. paczki PR, mają swoją logikę i warto ją znać na pamięć.
Pierwszy prezent od danej marki. Dostajesz paczkę niedużej wartości, bez umowy, marka niczego nie oczekuje i nie akceptuje Twoich materiałów. Jeśli zdecydujesz się pokazać produkt, nie musisz oznaczać tego jako reklama. Wystarczy, że napiszesz, że to prezent i od kogo. Uczciwość wobec obserwatorów, nie kryptoreklama.
Kolejny prezent od tej samej marki. Tu sytuacja się zmienia. Wysyłając Ci kolejne paczki, marka de facto wynagradza Cię za dotychczasowe publikacje. Przekaz przestaje być neutralny. Kolejne prezenty i posty o nich oznaczasz już jak materiał reklamowy, z nazwą marki.
Samo słowo „reklama” gdzieś w treści nie załatwia sprawy. Oznaczenie ma być czytelne, jednoznaczne i zrozumiałe dla każdego odbiorcy, także dla kogoś, kto trafia na Twój profil pierwszy raz i na telefonie.
UOKiK rekomenduje oznaczanie na dwóch poziomach naraz:
Dlaczego dwa poziomy? Bo oznaczenie platformy bywa słabo widoczne, znika na jasnym tle albo nie łapią go nowi obserwatorzy. Drugi poziom to Twoje zabezpieczenie.
Używaj (czytelne i jednoznaczne):
Unikaj (niejednoznaczne lub ryzykowne):
Popularne założenie brzmi: to marka mnie zatrudniła, więc to marka odpowiada. Błąd. Odpowiedzialność ponosi każdy uczestnik łańcucha:
Co gorsza, działa tu regres. Jeśli marka zapłaci karę, a w umowie jest odpowiednia klauzula, może dochodzić zwrotu od Ciebie. Twoje nazwisko, Twoja odpowiedzialność, potencjalnie Twój koszt.
Jeśli marka każe Ci oznaczyć materiał źle albo w ogóle, masz prawo odmówić współpracy. To Ty odpowiadasz za to, co publikujesz. Zgoda na złe oznaczenie nie zdejmuje z Ciebie ryzyka, tylko je bierze na siebie.
Konsekwencje działają na dwóch poziomach i potrafią się kumulować.
Prezes UOKiK może uznać brak oznaczenia za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów i za kryptoreklamę. Grozi za to m.in.:
Podstawa: art. 24, art. 26-27 i art. 106 ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 7 pkt 11 ustawy z 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (kryptoreklama jako praktyka nieuczciwa w każdych okolicznościach).
Niezależnie od UOKiK z roszczeniami mogą wyjść konsumenci i konkurenci: naprawienie szkody, unieważnienie umowy ze zwrotem świadczeń, zaniechanie praktyki, publiczne oświadczenie, a nawet zapłata na cel społeczny. Do tego dochodzi ryzyko wizerunkowe i postępowanie przed Komisją Etyki Reklamy.
28 sierpnia 2023 r. Prezes UOKiK wydał pierwszą decyzję dotyczącą oznaczania reklam w social mediach. Kara ponad 5 mln zł objęła spółkę Olimp Laboratories oraz trzech współpracujących z nią influencerów. Zarzuty dotyczyły m.in. oznaczeń typu „#współpraca” i „#ad” umieszczanych na końcu opisów. To pokazuje, że dobór słów i miejsce oznaczenia mają realne, finansowe znaczenie.
Rekomendacje UOKiK to fundament, ale nie jedyny przepis, który Cię dotyczy. W ostatnich latach doszły kolejne warstwy.
Akt o usługach cyfrowych (DSA). Nakłada na platformy obowiązek udostępnienia narzędzi do oznaczania treści komercyjnych i przejrzystości reklam. Sam post influencera to w rozumieniu DSA „informacja handlowa”, więc DSA działa tu głównie pośrednio. Brak oznaczenia współpracy nadal jednak może być nieuczciwą praktyką rynkową, a platforma może usunąć treść.
Dyrektywa Omnibus. W Polsce obowiązuje od 1 stycznia 2023 r. Dla twórców kluczowy jest zakaz publikowania fałszywych lub niezweryfikowanych opinii i rekomendacji. Jeśli chwalisz produkt, którego nie używałeś, albo prezentujesz zlecony przekaz jako własną, spontaniczną opinię, wchodzisz na cienki lód.
Część produktów ma własne, ostre przepisy. Zanim przyjmiesz zlecenie, sprawdź, czy reklama w ogóle jest dozwolona i na jakich warunkach. Szczególnej ostrożności wymagają:
Osobna czułość dotyczy treści kierowanych do dzieci. Małoletni są chronieni szczególnie. Reklama nie może wprost nawoływać dzieci do zakupu ani do nakłaniania rodziców. Jeśli Twoja widownia jest niepełnoletnia, podnieś poprzeczkę ostrożności, nie obniżaj.
Dobrze skonstruowana umowa nie usztywnia współpracy. Ona rozkłada ryzyko. Zanim podpiszesz (albo klikniesz „ok” na WhatsAppie), sprawdź, czy ustalone jest:
Brak papieru to nie brak umowy. To brak dowodu. W razie kontroli to Ty chcesz mieć czarno na białym, na jakich zasadach powstał materiał.
Czy każda współpraca z marką musi być oznaczona?
Tak, jeśli otrzymujesz jakąkolwiek korzyść materialną: pieniądze, produkt, usługę, zniżkę, voucher czy prowizję. Forma i wysokość korzyści nie mają znaczenia. Wyjątkiem jest pierwszy prezent od danej marki bez umowy i bez wpływu na treść, który wystarczy oznaczyć jako „prezent”.
Czy sam hasztag „#współpraca” wystarczy?
Nie. UOKiK uznaje go za niejednoznaczny, bo nie wskazuje, że dostałeś korzyść, ani z jaką marką współpracujesz. Użyj słowa „Reklama” lub „Materiał sponsorowany” i podaj nazwę marki.
Dostałem produkt do testów ze zwrotem. Czy to reklama?
Jeśli zwracasz produkt i nie masz żadnej innej korzyści, nie oznaczasz materiału jako reklama. Powinieneś jednak rzetelnie poinformować odbiorców, że produkt dostałeś do testów i od kogo.
Czy kod rabatowy lub link afiliacyjny trzeba oznaczać?
Tak. Prowizja z kodu lub linku to korzyść materialna, więc taki materiał jest reklamą i wymaga oznaczenia oraz wskazania marki.
Promuję własny kurs. Czy to też oznaczam?
Tak. To autopromocja i również jest treścią komercyjną. Rekomendowane oznaczenia to „autopromocja” lub „marka własna”.
Kto zapłaci karę, jeśli oznaczenia zabraknie?
Odpowiedzialność ponoszą influencer, reklamodawca i agencja. Dodatkowo marka, która zapłaci karę, może dochodzić od Ciebie zwrotu w ramach regresu, jeśli przewiduje to umowa.
Czy mogę odmówić, gdy marka każe oznaczyć materiał źle?
Tak. Masz prawo odmówić współpracy, jeśli reklamodawca wymaga oznaczenia niezgodnego z rekomendacjami lub braku oznaczenia. To Ty odpowiadasz za publikowaną treść.
Oznaczenie posta to pięć sekund. Umowa, która realnie chroni Twój wizerunek i przychody, to konkret. Lexable przygotowuje umowy dla twórców, agencji i marek: z jasnym podziałem odpowiedzialności za oznaczenia, bezpiecznymi klauzulami o prawach autorskich i wynagrodzeniu.
Stała cena, bez stawki godzinowej. Termin liczony w dniach, nie tygodniach.
Umów bezpłatną rozmowę (15 minut) →
Artykuł ma jedynie charakter informacyjny i nie stanowi porady prawnej. W konkretnej sprawie skonsultuj się z prawnikiem.
Czytaj dalej:
Łukasz Gębczyk - CEO i founder Lexable. Prawnik biznesowy specjalizujący się w prawie spółek i nowych technologiach, ze szczególnym uwzględnieniem AI i regulacji platform cyfrowych. Buduje Lexable jako alternatywę dla tradycyjnych kancelarii: stała cena, gotowe w godziny, prawnik weryfikuje każdy dokument.